Co powoduje że nie rezygnujemy z ćwiczeń, zdrowego żywienia, naszych planów, marzeń.
Musi być coś co daje nam siłę do ciągłego dążenia, do wyznaczonego przez nas celu. Gdyby nie to, to już dawno byśmy odpuścili. Każdy ma swoją motywację - to ona nas pcha do celu.
MOTYWACJA = WYTRWAŁOŚĆ
Zrobiłam plan, ustaliłam trening na cały miesiąc - to mnie motywuje co miesiąc. Ale niestety, cały czas muszę szukać nowych sposobów, by wytrwać w swoim dążeniu do lepszej figury i zdrowszego życia.
Moje sposoby na to by jak najmniej było tych gorszych dni :
1). Trener Przekąsek - motywuje i pomaga odkładać pieniądze.
2). Prezenty - drobne prezenty w postaci kosmetyków, książek, płyt za dobrze przepracowany miesiąc, lub za zrobione wyzwanie.
3). Wyzwania - dobrze na mnie działają, tylko ja muszę mieć krótkie np.
przez 3 dni nie jem słodyczy,
przez 3 dni na kolacje jem tylko warzywa,
przez 3 dni wysprzątam całe mieszkanie (wypisuje sobie rzeczy które nie lubię sprzątać, a wymagają użycia siły i przyspieszonego oddechu (mycie okien, mycie na kolanach wszystkich podłóg, kafelki, lustra itp.) troszkę jak przed świętami z korzyścią dla mieszkania i figury i jeszcze kupię sobie za to prezent ( ostatnio to była przywieszka do łańcuszka za 20 zł)
4). Wydarzenie - wakacje i wyobrażenie siebie w bikini, zbliżające się wesele w rodzinie - te sytuacje zawsze dają mi podwójnego kopa.
5). Zdjęcie na lodówce - ostatni była to kobieta którą podziwiam za wypracowane ciało, a teraz to moje zdjęcie w kostiumie kąpielowym z przed dwóch lat, by pamiętać że w tym roku nie chcę tak wyglądać :)
6). Dziecko - chce żeby była ze mnie dumna, już nie jestem młodziutka mamą, ale chce jak najdłużej cieszyć się dobrą kondycją i nadążyć za tym szkrabem, aby dawać dobry przykład dziecku.
Za kilka miesięcy pewnie znów znajdę nowe sposoby motywacyjne.
Ale na dziś to wszystkie blogi które czytam zmotywowały mnie najbardziej, wiem że nie tylko ja miewam gorsze dni, bo wy też o nich piszecie. Czuje że nie jestem sama i że inni też mają podobne problemy i zmagania z własnymi słabostkami. A ile radości daje zwycięstwo nad tymi słabostkami :)
Każdy jest inny i u każdego motywacja będzie oznaczać co innego:)
Na jakimś forum przeczytałam mądrą rzecz: aby nie trzymać się jak wariatka swojego planu, bo życie weryfikuje wszelkie założenia i trudno jest coś zaplanować na kolejny tydzień , a co dopiero miesiąc.
OdpowiedzUsuńTeż kocham wyzwania. Zazwyczaj staram się mieć na 30 dni, bo dłużej nie wytrzymuję. Dopiero teraz podjęłam się 90 dni.. zobaczymy co będzie.
Pozdrawiam
M.
Trzeba mieć dystans do każdego planu lub plan rezerwowy ha,ha:)
Usuńmetoda małych kroków najlepiej się sprawdza :)
OdpowiedzUsuńTak, pomału , po troszku, ale zawsze do przodu :)
UsuńMotywacja do sprzątania piwnicy by mi się przydała..
OdpowiedzUsuńO nie, boje się pająków - ja też nie lubię sprzątać piwnicy i chyba żaden prezent tego nie zmieni :)
UsuńMęża wyganiam ale on jakoś sceptycznie do tego podchodzi...a będzie chciał zbój ogórki kiszone więc będzie musiał się ruszyć ;)
UsuńTeż bym męża w to wrobiła :)
UsuńJa też nie jestem długodystansowcem jeśli chodzi o postanowienia i motywację ale… ćwiczę już piaty miesiąc. Jak już kiedyś tutaj pisałam nigdy nie ćwiczyłam, zupełnie zero ruchu.Teraz miałam przerwę dwa dni, źle się czułam i nie chciałam nic robić na siłę. Dzisiaj już mam wyrzuty , więc postanowiłam, że ćwiczę trzy dni pod rząd. W piątek będzie przerwa bo impreza po pracy. Tak więc planuję tylko na kilka dni do przodu. Tak jak powiedziałaś każdy( a) z nas ma swój sposób na to by iść do przodu . Pozdrawiam i zabieram się za ćwiczenia :-)
OdpowiedzUsuńPopatrz jak się przyzwyczajamy do ćwiczeń, wyrobiłyśmy dobry nawyk i jak nie ćwiczymy to nam czegoś brakuje. Też się przyzwyczaiłam do ćwiczeń i jak mam kilka dni przerwy to już troszkę chodzę poddenerwowana że czasu nie mam :)
Usuńbardzo fajny pomysł z małymi nagrodami ^^ ja też wolę krótkoterminowe cele, te odległe mnie rozleniwiają :/
OdpowiedzUsuńi zawsze jak wyznaczam sobie cel, to pamiętam by dać sobie konkretną datę i zapisuję ją w kalendarzu, to mnie motywuję, jak nie wyznaczę daty to będę cel przesuwać w nieskończoność ;)
Tak, wyznaczanie daty pomaga. Zapisuję kiedy, gdzie i o której, bo inaczej zawsze ktoś lub coś przeszkodzi w realizacji planu :)
UsuńTeż zaczynałam małymi krokami i to była najlepsza opcja, żeby nie odpuszczać :)
OdpowiedzUsuńDla mnie najlepszą motywacją jest blog, bo lepiej się pochwalić niż pożalić ;)
jakoś ostatnio nie mogę sie zmotywować...
OdpowiedzUsuńPunkt 2 mi sie podoba :D
OdpowiedzUsuńBlog faktycznie świetnie motywuje, ale czasem kiedy nie ma już siły, dobrze jest po prostu iść spać i się nie katawać :)
OdpowiedzUsuńmnie najbardziej nakręcają i motywują rezultaty, które już udało mi się osiągnąć - gdy sama je dostrzegam lub gdy ktoś na kim mi zależy je zauważa :)
OdpowiedzUsuńTak, a czasem trzeba po prostu sobie przypomnieć ile się osiągnęło żeby tego nie zmarnować :)
UsuńBardzo spodobał mi się Twój pomysł małych wyzwań i nagród :) zawsze stawiałam sobie długoterminowe i pewnie zbyt ciężkie, jak dla mnie wymagania... muszę, tak jak Ty, zacząć od małych wyzwań.
OdpowiedzUsuńA, i na pewno wprowadzę małe prezenty! :) że też nigdy o tym nie pomyślałam :O
Na początku miesiąca robię sobie taką małą listę co by mi się przydało, czasem zobaczę na blogach jakąś fajną rzecz i wyznaczam te moje wyzwania :)
UsuńPlan treningowy bardzo pomaga, sama ostatnio znów ułożyłam sobie biegowy i powoli go realizuję. Łatwiej wytrwać w postanowieniach i ciężko rezygnować :)
OdpowiedzUsuńA co do postanowień to też lubię te krótkie :D
Calkiem fajne punkty motywacyjne...chyba tez powinnam niektore zastosowac :)
OdpowiedzUsuńU mnie długie "wyzwania" też się nie za bardzo sprawdzają. Zawsze mam pełną motywację przez kilka pierwszych dni, później coraz gorze i gorzej, aż w końcu przestaję :/ Z nagrodami to faktycznie chyba dobry pomysł, muszę sobie ustalić jakąś listę nagród i za każde osiągnięcie pierwszą z listy realizować :)
OdpowiedzUsuńPodoba mi się to trzydniowe wyzwanie, muszę koniecznie wdrążyć w życie :-)
OdpowiedzUsuńTen plan na 3 dniowe wyzwania to fajna sprawa ;D
OdpowiedzUsuńJa motywacje tworze sobie codziennie. A zwłaszcza Tworzą mi je znajomi! ;)
Nic tak nie motywuje jak inni którzy mowią... oooo znów biegłaś, ale ładny dystans, ale schudłaś, ale masz tyłek... itp ;D Uwielbiam to ;d
To dobrze że masz takich znajomych co to docenią i zauważą. Bo nie którzy moi znajomi to mówią "po co się męczysz?"- to chyba są wtedy troszkę zazdrośni :)
UsuńBardzo dobre te Twoje motywacje, więc jeśli pozwolisz od dziś będę z nich korzystać.
OdpowiedzUsuńHa, każdy sposób jest dobry, byle skuteczny :)
UsuńJa też lubię stawiać sobie jakieś cele. Najbardziej w całym zamierzeniu motywują choćby małe efekty. To cieszy i buduje. :)
OdpowiedzUsuńMnie teraz wspiera muzyka :) Zaczęłam słuchać tej samej, której słuchałam, gdy prowadziłam bardzo aktywne życie i tak jakoś od razu żwawiej mi się zrobiło, choć muzyka bynajmniej nie żwawa
OdpowiedzUsuńO tak, muzyka potrafi poderwać z fotela :)
UsuńCiekawy post i piekne motywacje! Zycze wytrwalosci w osiagnieciu celu! Napewno sie uda:):)
OdpowiedzUsuńJa też potrzebuję stałej motywacji, bardzo trudno mi się przyzwyczaić do aktywności fizycznej i zawsze staram się robić tylko to co lubię, wyzwania to moja pięta achillesa, masz rację - nie powinnam planować zbyt długich, wtedy powinnam wytrwać.
OdpowiedzUsuńsuper sposoby :) wyzwania też dobrze na mnie działają :) o zdjęciach na lodówce muszę pomyśleć :)
OdpowiedzUsuńŚwietny post i bardzo ciekawa dyskusja pod nim, a trzy dniowe wyzwania to bardzo dobry pomysł. Muszę koniecznie wypróbować. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńu mnie z motywacja jest różnie, raz jest a raz jej nie ma :) zapraszam do mnie
OdpowiedzUsuńRzeczywiscie nie ma nic lepszego, niż metoda małych krokow - stawianie sobie na poczatku wielkich celow może szybko nas zniechęcic jeśli wyniki nie beda przychodziły tak szybko jak oczekiwaliśmy...
OdpowiedzUsuń