Postanowiłam spróbować swoich sił i zmierzyć się z moim demonem, bo co innego czytać o bieganiu, a co innego wstać rano i iść biegać :)
1.06.2014 Niedziela
Młoda mi trochę pomogła, bo wstała przed 5:00. Do 6:00 już byłam ogarnięta i po śniadaniu. Chodziłam od okna do okna i się zastanawiałam iść czy nie iść.
Jest Niedziela i teraz to czas na kawkę i ciasteczko z mężem i na chichotki z córką, a nie na bieganie. Po za tym katar miałam od soboty, no i byłam niewyspana. I jeszcze nie mam się w co ubrać, bo ćwiczę raczej w domu i w obcisłych leginsach głupio mi paradować po ulicy. Wieczorem w sobotę na szczęście uszykowałam strój, tak na wszelki wypadek jak bym jednak poszła biegać. Wybrałam najdłuższą bluzkę, aby tyłek zakrywała i ciepłą bluzę.
Kiedy wyszłam na balkon to śpiewały ptaki i świeciło słońce, rześkie powietrze owiało moją twarz i to był najlepszy motywator.
Wyszłam z pokoju oznajmić rodzince że idę biegać - mąż popukał się w czoło i przewrócił oczami i powiedział "chce ci się"?. Tak, lepszej motywacji nie mogłam mieć.
Klucze w jednej ręce, telefon w drugiej i 6:15 zaczęłam iść szybkim krokiem. Mój plan to 1min. biegi/ 1min. marszu, a jak poczuje się dobrze to 2 min. biegu.
Po pierwszych minutach już wiedziałam że na pewno nie będę biegła 2 min, bo po 1min. już czekałam kiedy będę maszerować. Nie mam specjalnego stroju, ani endomondo tylko zwykły zegarek na który ciągle spoglądałam.
W sumie przebiegłam 8 min. i 8min. marsz. Byłam zmęczona, ale i bardzo szczęśliwa że pokonałam własnego lenia.
Data:2014-06-01 (Rano) | Rodzaj:Zwykły |
Dystans: 2km 714m | Czas:16min |
Tempo:05:54/km | Prędkość:10.18 km/h |
Temperatura: 11 stopni
Szkoda że nie mogę biegać chociaż 3 razy w tygodniu, bo raz na tydzień to nie będzie żadnych wyników, ale będę próbować. Na następny dzień troszkę czułam mięśnie nóg mimo że przecież ćwiczę w domu, ale to widać inny rodzaj ruchu.
Jak na razie cienko to widzę żebym kiedyś przebiegła 30 min. bez zatrzymywania.
Dla mnie na razie najważniejsze że pokonałam wszystkie wymówki i mojego lenia :)
Ps. Zdążyłam i wypić kawkę i pobawić się z młodą i czułam że dobrze zaczęłam dzień :)
Przyjmę każdą radę od was, aby szybciej dotrzeć do 30 min. biegu :)
Powodzenia i dalszych sukcesów :) Ja też zaczynam biegać akurat. Dobre tempo tego pierwszego biegu :)
OdpowiedzUsuńPowodzenia życzę nie chcę mi się biegać a powinnam.Buziaki.
OdpowiedzUsuńZ każdym razem będzie coraz lepiej ;))
OdpowiedzUsuńPierwsze koty za płoty:)!!!!!!!!!!!!!!! Brawo:)
OdpowiedzUsuńTeraz już tylko lepiej będzie:)
Gratuluję samozaparcia, najważniejsze to zacząć!
OdpowiedzUsuńGratuluję pokonania lenia...ja taką motywację mam jak chłopcy się zmówią i musze ich gonić, a z psem to się zejdzie godzinę biegu a potem cały dzień zdychania...
OdpowiedzUsuńzaczynamy tak samo :) ja też ledwie minutę biegłam na pierwszym bieganiu
OdpowiedzUsuńpo 18 treningach typu chwila bieg i chwila marsz umiem truchtać 8 min-12 min :)
ważne żebyś cały czas stawiała sobie wyższe cele
Jak będę widzieć efekty to będzie dobrze, gorzej jak się okaże że 1-2 dni w tygodniu to za mało i nie będzie żadnej poprawy. Już przejrzałam Twoje treningi biegowe i one mnie motywują, ciągle będę podpatrywać :)
UsuńAle zazdroszczę samozaparcia :) Też chciałabym biegać ale ciągle mam jakieś wymówki :/
OdpowiedzUsuńOj, moich wymówek też było dużo :)
UsuńNo i pięknie! Zrobiłaś pierwszy krok, to już połowa sukcesu ;) Wiesz co Ci powiem? Kiedy zaczynałam w zeszłym roku biegać, nie potrafiłam uwierzyć, że dam radę przebiec 2 minuty ciągiem, a co teraz robię? :D
OdpowiedzUsuńObym tak samo powiedziała na jesień :)
UsuńMocno trzymam kciuki :-)
OdpowiedzUsuńSama też myślę o bieganiu ale w temacie jestem zielona.
Zaczęłam czytać blogi osób które biegają, bardzo dobrze się czyta ich doświadczenia i można się coś dowiedzieć - jak zaczynali, to było fascynujące jak zmieniają się ich wyniki po kilku treningach :)
UsuńSuper, że się zmotywowałaś, to najważniejsze! Odnośnie rad to ja chyba nie mogę ich dawać. Wszystko przeplatają na początku bieg z marszem, a ja NIE POTRAFIĘ. W ogóle po zatrzymaniu jak już się rozgrzeję, zaczyna mi się kręcić w głowie, więc nie ma opcji, żebym dalej ruszyła. Ja pierwszy raz truchtałam ślimaczym tempem, ale przez 15 min. Nie biegam regularnie, ale jak już wyjdę to daję radę 25-30 min :)
OdpowiedzUsuńTak, każdy chyba musi znaleźć swój sposób :)
UsuńGratuluję zebrania się w sobie :) Pierwszy raz najczęściej jest najtrudniejszy :) Wydaje mi się, że zmniejszenie tempa powinno Ci pomóc. Jeśli będzie truchtać ciut wolniej to też serce zacznie się przyzwyczajać do takiego wysiłku. Małymi kroczkami do przodu :)
OdpowiedzUsuńTeż o tym właśnie pomyślałam patrząc na tempo. Podstawowy błąd początkującego, który chce jak najszybciej widzieć rezultaty, a tu może być odwrotnie :)
UsuńNajwazniejsze to zaczac, a Ty zaczelas !!! :) Ciesze sie:)
OdpowiedzUsuńOj znam te wymówki - siedzi w człowieku taki chochlik i zniechęca... grunt to się mu nie poddać.
OdpowiedzUsuńPowodzenia, oby tak dalej ! trzymam kciuki :))
OdpowiedzUsuńSuper. Ja w tym roku też jakoś mam lenia a kapryśna pogoda dostarcza wymówek.
OdpowiedzUsuńja to bym chciała zacząć biegac, ale możliwości i czasu brak..
OdpowiedzUsuńA ja nie moge biegać przez chorobę moich stóp :( Jedynie ćwiczenia na steperze itd, aby stopy nie dotykały ziemi :( Powodzenia :*:*
OdpowiedzUsuńszybko pokonałaś ten dystans, trzymam za Cibie kciuki, ja biegam na orbiterku stacjonarnym
OdpowiedzUsuńZa Tobą ten najtrudniejszy krok, podjęcie decyzji i pokonanie lenia, ja niestety jestem cały czas jeszcze po drugiej stronie barykady ;) Ale pamiętam jak jeszcze w zeszłym roku biegałam przynajmniej 3-4 razy w tygodniu, cudowne uczucie widzieć efekty.
OdpowiedzUsuńPowodzenia! Najtrudniejszy pierwszy krok! :)
OdpowiedzUsuńSuper, że Ci się udało! I powodzenia w dalszym bieganiu, jak tylko uda się znaleźć kogoś kto zrozumie Twoje fanaberie :D
OdpowiedzUsuńz czasem jak będziesz wytrwała to i godzina nie będzie stanowiła problemu:)
OdpowiedzUsuńtrudno jest zacząć, ale jak już się wkrećisz, przebiegniesz pierwze zawody, zmierzysz się z własnym czasem, gwarantuję Ci, że będziesz chciała tylko więcej;) pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńNajważniejsze to trenować formę i się nie poddawać!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
https://zyjaktywnie.wordpress.com/
34 yr old Software Consultant Stacee Borghese, hailing from Beamsville enjoys watching movies like Destiny in Space and Urban exploration. Took a trip to The Sundarbans and drives a T100 Xtra. przydatne strony
OdpowiedzUsuńadwokaci prawo karne rzeszow
OdpowiedzUsuń