Jednak ćwicząc w domu ciężko jest spalić tyle kalorii, ale nie jest to niemożliwe :)
Jak mi poszło:
1). Bieganie - 2373 kcal (raz lub dwa razy w tygodniu)
2). Szybki marsz - 336 kcal (miałam niespodziewane wizyty u dentysty i wracałam maszerując ok 2 km.)
3). Schody 134 - 21 kcal (przeważnie jestem z wózkiem i ciężko mi korzystać ze schodów, albo po prostu zapominałam)
4). Trening aerobowy - 862 kcal (korzystałam z filmików i własne ulubione ćwiczenia )
SUMA: 3592 kcal spaliłam
To tylko połowa tego co miało być, dlaczego się nie udało ?
* trzeba wykorzystać każdy dzień, choćby mała aktywność ale codziennie, bo potem ciężko to nadrobić
* niespodziewane wizyty u dentysty i problemy córki z nogą spowodowały że nie w głowie były mi ćwiczenia
* miałam ćwiczyć się na drzemce córki, ale zawsze było coś - gotowanie, prasowanie, sprzątanie, ale za to umyłam okna
* na ćwiczenia muszę wykorzystać czas wieczorny - mam ulubiony serial o 20-stej, oglądając będę wykonywać lekkie ćwiczenia: przysiady, brzuszki, pompki, ciężarki.
* święta sprawiły że w ostatnim tygodniu skupiałam się na zakupach, pieczeniu i gotowaniu
W listopadzie spróbuję znowu, tym razem chcę żeby było 4000 kcal, może małymi kroczkami kiedy wprowadzę nowe nawyki dojdę do 7000 kcal.
![]() |
Ależ przyjemniej się wchodzi po takich schodach :) |
Muszę znaleźć jakiś fajny sposób na lepszą organizację - pogubiłam się troszkę :)
Nominacja dla Ciebie Pozdrawiam :) http://apetytnasport.pl/zabawa-liebster-award/
OdpowiedzUsuńDziękuje :)
UsuńSuper !! Gratuluję :)
OdpowiedzUsuńNiestety nie da się przewidzieć, co może popsuć plany :( Ale myślę, że w listopadzie się uda zrealizować plan! A nawet lepiej, pyknie 7000! Będę trzymać kciuki!
OdpowiedzUsuńBędę się starać żeby było lepiej jak w październiku :)
UsuńGratuluję i życzę powodzenia w dalszych poczynaniach :)
OdpowiedzUsuńJa uważam, że miesiąc miałaś cudny ;-) Tyle spalonych kalorii, bomba ;-) Ja mam tyle zajęć, że bez kalendarza nie dałabym rady. Na stałe wpisuję w nim swoje zajęcia, co mam konkretnego dnia zrobić (nawet w stylu zadzwoń gdzieś tam), dodaję też z wyprzedzeniem treningi. Jak rano wstaję zaglądam do niego i wiem jak będzie wyglądał mój dzień. I powiem Ci szczerze, że jak z góry zaplanuje trening o 21 to się udaje ;-) Najgorzej to planować w stylu "a może dziś pobiegam wieczorem". Dasz radę ;-)
OdpowiedzUsuńPlan, dobry plan i konsekwencja to podstawa - Twoje podejście super !
UsuńZauważyłam że nie mogę się zastanawiać czy dziś ćwiczyć czy nie, po prostu to co zapisane to trzeba wykonać i już, bo inaczej to już po mnie !
U mnie też nie było tak jakbym chciała, ale i tak było dobrze. :)
OdpowiedzUsuńWiadomo, że zawsze trzeba się cieszyć, że spaliłaś i tak sporo kalorii! :)
Mi październik totalnie przeleciał koło nosa. Najpierw tydzień choroby, później bolesne dni, a potem to już na nic nie było czasu. Mam nadzieję, że listopda będzie lepszy.
OdpowiedzUsuńZdarzyło się zaraz się pozbierasz i wykonasz swój plan :)
OdpowiedzUsuńWitam !!
OdpowiedzUsuńTak już to w życiu bywa z wykonywaniem planów, że nie zawsze zrealizujemy je w 100 procentach.
Nie poddawaj się :) Trzymam kciuki i gratuluję dotychczasowych efektów :) Pozdrawiam Małgosia :)
świetnym pomysłem na dobicie kalorii jest wyprawa w góry :)
OdpowiedzUsuńdostaniesz nawe 1000 kcal w prezencie
Oj tak, widziałam Twoje poczynania, niestety ja mogę tylko w zaciszu domowym, bo na to mi pozwala obecny tryb życia :)
UsuńMi imponuje to, że nawet jak nie uda Ci się zrealizować planu to się nie poddajesz. Bo u mnie tak to niestety wygląda. Stawiam sobie wysoko poprzeczkę, a później jak nie wypali to tracę zapał na jakiś czas i rezygnuję zupełnie. A wraca się zawsze ciężko.
OdpowiedzUsuńNauczyłam się że jak nie w tym miesiącu, to w przyszłym się uda, a zawsze jakaś motywacja do ćwiczeń pozostaje :)
UsuńJuż sam fakt, że godzisz bycie matką, panią domu i prace nad sobą zasługuje na medal! :)
OdpowiedzUsuńJa miałam ambitne plany po porodzie i na tym stanęło bo nie ogarniam nic... :(
Bo potrzebujesz troszkę czasu, też tak miałam. Nadejdzie dzień kiedy zapragniesz zrobić coś tylko dla siebie :)
Usuńważne, żeby się nie poddawać :) powodzenia w listopadzie :)
OdpowiedzUsuńi tak bardzo fajnie :) proponuję treningi rano:) nie ma wymówek a potem popołudnie wolne:)
OdpowiedzUsuńMnie się wydaje, że pomocne byłoby skompletowanie sobie własnego sprzętu i ćwiczenie w domu- zwłaszcza to łatwiej się zmobilizować nawet na te pół godziny, nić znaleźć czas i siły na wyjście, kiedy mamy dość po ciężkim dniu. Domowe akcesoria do cwiczeń, takie podstawowe, można sobie skompletować za grosze ;)
OdpowiedzUsuń